
kimberlyfaye
Wiadomo, że przemysł filmowo-reklamowy jest najbardziej kuszącą i lukratywną opcją dla tych, którzy potrafią nagrać film, zrobić animację, czy posłużyć się programem komputerowym dla stworzenia mniej lub bardziej interaktywnego dzieła. Jednak uważam, że zanim się w ów przemysł wkroczy, trzeba przynajmniej spróbować być artystą.
A skoro już próbujemy być artystami, to przy okazji możemy spróbować zbawić świat. Lepiej jednak nie traktować sprawy zbyt poważnie. Pamiętajmy, że przed nami już wielu próbowało… ale do rzeczy. Po pierwsze, niekoniecznie zbawimy świat uprawiając tak zwaną „sztukę dla sztuki”. Owszem, to też jest słuszne i przydaje się nam jeśli ćwiczymy warsztat – a jak studiujemy na Akademii Sztuk Pięknych, to jest to wręcz naszym chlebem powszednim.
Co innego, gdy chcemy zbawić świat. Wtedy nasza sztuka musi mieć sens. Jak powiedział Adam Fuss w rozmowie z Kamilem Kuskowskim:
„Moją sztuką chce prowokować wyobraźnię. Chciałbym, żeby odbiorca czuł, że staje się jej ważną częścią.”
Inspirujące może być też słynne motto firmy Google, „don’t be evil” – nie czynić zła. Idea ta, jakkolwiek trudna i relatywna, jest moim zdaniem bardzo ważna. Trudność nie powinna nas odstraszać; wręcz przeciwnie, niech będzie wyzwaniem. Pamiętam, że kilka lat temu w pewnej pracowni widziałam studentkę tworzącą swoją pracę dyplomową. Nie wiem, kto to był i co, ale na obrazku było dużo różowego i serduszko obrębione błyskotkami. Uznałam to za odważne wyzwanie rzucone kiczom i Barbie Artystkom oraz Kenom Artystom. Niech więc nas inspirują dobre działania ze szczyptą prowokacji. Na przykład kwiatuchi!
Druga sprawa, okropnie ważna, jeśli chcemy zbawiać świat za pomocą sztuki: kryzys ekonomiczny. O ile nie musimy od razu być politykami (a zwłaszcza im służyć!), to warto robić codzienną prasówkę i wiedzieć, na czym świat stoi. Kryzys ekonomiczny sprawił, że pewne szaleństwa (na przykład kredytowe) przestały się opłacać – i może kilka złych rozwiązań nie powróci. Za to jest to dobry moment, by wspierać lokalność, naturalność, ekologię i zdrowy tryb życia.
Tworzenie naszego osobistego planu zbawienia świata za pomocą sztuki zacznijmy od kilku inspiracji. Przede wszystkim, przykłady eko-architektury.

labguest
Temat staje się coraz bardziej popularny, więc można wiele o tym znaleźć w czasopismach, literaturze, internecie. Niektórzy budują nie tylko domy bardziej ekologiczne, ale wręcz samowystarczalne. Można by o tym napisać bardzo wiele, więc niech to będzie osobny artykuł. Przy tej okazji warto poświęcić uwagę wszelkiego rodzaju mniejszościom; etnicznym, kulturowym, seksualnym. Dorzucić do tego naukę tolerancji, kwestię uczciwego handlu, przyprawić szczyptą lokalności i pamiętać o słabszych – dzieciach, ludziach wykluczonych społecznie, biednych. Przebogate pole do popisu dla artystów! Jest nawet zdrowa żywność dla psów i kotów.
Od czego zacząć? Przede wszystkim od tego, co jest naszą pasją. Jak będziemy coś robić z pasją, to reszta sama się poukłada, ale warto też zadecydować o kontekście swojego działania. W jakimś stopniu zawsze ono będzie lokalne – czy w tej lokalnej społeczności będziemy wspierać jej potencjał, czy też iść pod prąd? No i nawiązując do niedawnej kwestii poruszanej na Sympozjum Expanded City – pamiętajmy, że istnieją inne kultury niż miejskie i wiele można się od nich nauczyć. Może to nawet być jednym z najważniejszych elementów zbawiania świata za pomocą sztuki.
To miał być poukładany i przemyślany artykuł napisany według recepty z bloga www.skelliewag.org… ale wygląda na to, że wyszło jak zwykle. Cóż, ocenę pozostawiam czytelnikom i ruszam zbawiać świat!